poniedziałek, 13 maja 2019

Nieidealna i niedowaga czyli co tu właściwie robię



Ten blog mógłby być zaprojektowany perfekcyjnie w każdym calu. Z idealnie dobranymi parametrami, pięknym layout'em i nagłówkiem..... W zasadzie tytuł także mógłby być bardziej chwytliwy...Jednak uznałam, że najlepiej będzie po prostu użyć najbanalniejszego motywu jaki znajdę. Po co zbędnie komplikować? Usłyszałam, że życie jest naprawdę proste i to jak człowiek potrafi je zagmatwać zależy od jego wewnętrznych, wybitnych zdolności. Muszę być zatem geniuszem większym od Einsteina, skoro potrafię z najprostszej nici zrobić kłębek Aleksandra Macedońskiego. A jednak do geniusza sporo mi widać brak, bo gdybym była taka genialna za pewne nie wplątałabym się w tę kabałę.  Dosyć owijania w bawełnę.

Mam 18 lat. Jestem stosunkowo wysoka, bo aż 178 cm wzrostu. Drobny szczegół -  ważę 37, 9 kg ( przynajmniej podczas ostatniego ważenia, bo niestety od tygodnia nie miałam okazji stanąć na wadze, gdyż takowej nie posiadam ). Za pewne gdyby to zdjagnozować powiedziano by wam, że mam anoreksję. Czy ją mam? Bardzo chciałabym zaprzeczyć, powiedzieć że to nie prawda i, że jestem inna...Im więcej jednak wiem o tej chorobie, uświadamiam sobie ku mojej rosnącej rozpaczy, jak bardzo typowym egzemplarzem jestem. No może, nie do końca. Jedyne co posiadam to organizm tak wytrzymały, że aż mnie zdumiewa. Naprawdę. To idiotyczne szczycić się takim głupstwem, ale zastanawiam się co musiałabym zrobić, żeby go wykończyć.

Nie oszukujmy się. Jestem zakwaszona od stóp do głów, bo sport uprawiam codziennie. Zawsze byłam aktywna. Kiedyś kochałam pływać i trenowałam w klubie. Pływałam nawet do niedawna, ważąc zaledwie 38 kg. Robiłam wtedy standardowe treningi po 2,7 km, pomimo oczywistego zmęczenia. Kocham też chodzić po górach i jeździć na nartach. Zimą, gdy moja waga oscylowała koło tych 38 chodziłam na skiturach na kilkugodzinne wycieczki. Moje osiągnięcia? Samotna wyprawa na Kasprowy podczas śnieżycy....Osiągnięcie...
Mam być z czego dumna, doprawdy.
Anoreksja sprawiła, że pokochałam ryzyko....zjazd po leśnych wertepach na rowerze, zjazd po za trasą na nartach, oczywiście bez kasku. Ale najpierw wspinaczka, albo ostre pedałowanie pod górę, bo przecież trzeba spalić kalorie. Jazda na miejskiej damce po 50 kilometrów w terenie nieprzystosowanym do warunków roweru, biegi od pięciu do piętnastu kilometrów i zajęcia z tańca około dwóch godzin dziennie. Raz/dwa razy w tygodniu siłownia. A kiedy nie, to sesja porannej yogi, która podchodzi raczej pod pilates. I dużo spaceruję. Spacerowałam. Bo, choć mój organizm jest wytrzymały, to muszę powiedzieć, że odczuwa zmęczenie. Zaczęłam zauważać, że osłabłam. Kiedy wyszłam z warsztatów choreoterapii, na którą zapisałam się w nadziei znalezienia pomocy, czułam się na tyle zmęczona, że musiałam usiąść w kawiarni na herbacie. Jeszcze dwa tygodnie temu biegłam w zawodach na 5 kilometrów.  Mój czas to 22, 5 minuty. Tak... Super. Super wygląda ten medal na szyi. Tak bardzo ci zależało, żeby cokolwiek osiągnąć, prawda?

Dość o moim szaleństwie. Z dziwactw dodam, że jem. Naprawdę staram się jeść i mówić sobie, że potrzebuję tych kalorii, bo bez nich nie będę mogła robić tego co kocham. Gdybym nie jadła, a jem nierzadko więcej niż moje koleżanki, ale.... no cóż. Prawda jest dosyć bolesna, ale liczę kalorie. Liczę i podświadomie wybieram to, co może mieć ich mniej. Od niedawna staram się robić odwrotnie, ale to nie jest proste. Oficjalnie jestem uczulona na jajka i mleko, mięsa prawie nie jem, bo coś pcha mnie w kierunku weganizmu. Tylko ryby staram się jednak wprowadzać, do kurczaka też próbuję się przekonać, ale coś niewytłumaczalnego skłania mnie raczej do praktykowania właśnie wegańskiej diety.
Jak widzicie, świetnie zdaję sobie sprawę z mojego szaleństwa. A mimo to nie mogę się przemóc. Nie mogę się przemóc, bo nie ustannie zadaję sobie pytanie, po co właściwie jeść? Po co żyć? Co to właściwie zmienia?
Jedzenie jest obrzydliwe. Tylu ludzi umiera z głodu, a ja topię się w tym konsumpcjonizmie, w tej straszliwej pustce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz