sobota, 22 czerwca 2019
Wybaczyć...
Bardzo bym chciała któregoś dnia im wybaczyć.Boję się jednak,że będzie to zbyt trudne.Najbardziej potrafią nas skrzywdzić ci którzy mówią,że nas kochają.Z tymże jaka to miłość,która nie wyznacza granic i pozwala Ci na dokonanie autodestrukcji ?
Słowo szczerości - kiedy w lustrze widzisz kim jesteś
Jestem szkieletem. Prawie metr osiemdziesiąt wzrostu. Mam krótkie i cienkie blond włosy, ogromne, zagłodzone niebieskie oczy. W mojej chudej twarzy wydają się niemal wyłupiaste. Wystają mi kości. Skóra jest poobcierana, poobijana. Wszędzie zadrapania, paznokcie nierówne. Ale pomijając stan fizyczny, piekiełko wewnętrzne przechodzę w duszy. Czasem najtrudniej jest poradzić sobie z własnym umysłem i emocjami. Zawsze miałam z tym pewien problem, ale bywały dni, że świat wydawał się jasny.
Dziś zaś wydaje się zaczerniony, ciemny. Jak gdybym obserwowała go zza mgły. Czasem uważam, że jest w okół zbyt dużo rzeczy, którymi można się rozpraszać.
Ważę 37,9 kilograma, co plasuje mnie w dość nieprzyjemnej sytuacji. Jeżeli zapytacie jak się czuję? Czy ja wiem? Fizycznie nie najgorzej. Nawet jestem w stanie biegać, jeździć na rowerze, tańczyć, łazić po górach. Nie ukrywajmy jednak, że bardziej się męczę. Szczególnie w tych upałach - doskwierają mi bóle serca. Walczę z niepokojem, strachem.
A tak po za tym?
Tak po za tym to hej, jestem zwykłą nastolatką. Uwielbiam wycieczki, podróże, uczenie się języków obcych, pisanie, czytanie, grę na fortepianie i gitarze, poznawanie nowych ludzi i kultury, taniec, pływanie, kręcą mnie sztuki walki i dosłownie wszystkie sporty ! Jako dziecko byłam stworzeniem z ADHD i uczęszczałam na wszelkie możliwe zajęcia. W tym teatr. W liceum zaczęłam śpiewać w chórze. Pochodzę z górskiego kurortu, ukończyłam prestiżową szkołę średnią w Krakowie, po drodze zdobywając tytuł laureata Olimpiady Literatury i Języka Polskiego, angażując się w pracę dla fundacji Kupuj Odpowiedzialnie i Amnesty International. Zrealizowałam projekt Moja Rewolucja, odwiedziłam Bolonię, Brukselę, Londyn, Paryż, Włochy. Udzielam się i udzielałam na wszelkiego rodzaju eventach, MUNach, konferencjach, klubach, tańczyłam, biegałam, jeździłam konno, debatowałam. Zostałam nawet wice - mistrzynią Polski debat parlamentarnych. Nagle wszystko się rozsypało. Nie nagle. To był stopniowy proces tracenia kontaktu z rzeczywistością. Ograniczanie jedzenia zaczęło się już w gimnazjum, a w liceum było mi po prostu łatwiej. Zainteresował mnie też weganizm. Jedzenie po 1000 kalorii dziennie, przy moim trybie życia - nauka do 2 w nocy, poranne biegi i wieczorne tańce, plus góry, konie i basen przyniosły efekty. I zaczęłam znikać. Nie potrafię powiedzieć, w którym momencie dokładnie. Ale nawet nie pragnę tego roztrząsać. Jestem dosyć roztrzęsiona i bez tego. Czego bym chciała? Wyjść z tej zasranej choroby, zostać pisarzem i dziennikarzem, iść na dobre studia, zarobić trochę pieniędzy. Mam jednak wrażenie, że jestem koszmarnym nieudacznikiem o bardzo wysokim wskaźniku nieproduktywności. Szczególnie ostatnio, nie do końca radzę sobie w życiu. Próbując sobie pomóc wpędzam się w jeszcze większe kłopoty. Próbując znaleźć pracę - pędzę w stronę jeszcze większej depresji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

