sobota, 22 czerwca 2019

Wybaczyć...





Bardzo bym chciała któregoś  dnia im wybaczyć.Boję się jednak,że będzie to zbyt  trudne.Najbardziej potrafią  nas skrzywdzić ci którzy mówią,że nas kochają.Z tymże jaka to miłość,która nie wyznacza granic i pozwala Ci na dokonanie  autodestrukcji ?




Gdyby naprawdę kochali, nie przyglądalibyprzyglądaliby się z takim spokojem jak systematycznie odbieram sobie życie.


Mojej mamie się to podoba.Na swój chory sposób podziwia to,że udało mi się tak schudnąć.Czesto słyszę,że już kompletnie przywykła do mojej chudości i w żadnym stopniu jej to nie razi.Często mówi mi,że bardzo dobrze wyglądam  w zbyt dużych adresach,bo "nie widać,że jestem taka wychidzona".Kłamstwo.Spojrzenia obcych ludzi i ich słowa nie kłamią.Kiedy kogoś nie znamy łatwiej nam spojrzeć  na niego z brutalną szczerością. Cały świat  widzi,że jestem anorektyczką,którą trzeba zamknąć  w szpitalu.Wszyscy oprócz mojej rodziny.Ojciec  niezdolny do zrozumienia  choroby,jakiejkolwiek reakcji czy pomocy.Matka,którą sama cierpi na poważne zaburzenia odżywiania.Która swojej niedożywionej,wiążącej  37 kg przy wzroście 178 cm, córce  podarowała na święta  sportowy zegarek  mierzący  kroki i kalorie,żebym  mogła  z nim ćwiczyć. Która nie poświęciła  chyba pięciu  minut,żeby  poczytać  o chorobie. Która kiedy witała mnie po kilku godzinach morderczych wycieczek pieszych lub rowerowych,albo po treningu na siłowni pytała z uśmiechem jak mi się ćwiczyło.Która ani razu  nie zapytała czy nie boli mnie serce i jak sìę czuje.Która kupiła mi najdroższy telefon i najdroższy sportowy zegarek i perfumy....jakby nie wiedziała,że ucieszyłaby mnie bardziej książka,albo  płyta.Albo po prostu  odrobina uwagi .Ale nie sztucznego "kocham Cię krupciu".Gdybyś mnie kochała, uslyszalabyś jak ryczałam z głodu gryząc poduszkę,gdy zwijałam się z bólu i z osłabienia modląc  się,żeby  ktoś zareagował.

Teraz to widzę, zajęło mi to mnóstwo  czasu i energii.Ta moja przeraźliwie walka o szczerze zainteresowanie i pomoc jest jałowa. Nie dostanę wsparcia od rodziny,nie pomogą mi zwalczyć  demona,bo nie rozumieją to,bądź nie chcą to widzieć.W naszej rodzinie problemy zamiata  się pod dywan. Cóż.Nawet przeglądanie metod na skuteczne samobójstwo  nie przynosi mi ulgi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz